Stefan Szoska, 22.03.2026

23 marca 2026 09:10

Były lata 70. Pracowałem w redakcji „Tygodnika Kulturalnego” , w którym ukazywały się także publikacje traktujące o zdrowiu i medycynie. I otóż któregoś dnia przyszedł do redakcji dr Wloszczewski /socjolog/, który po długim pobycie w USA na stałe powrócił do Polski. Był entuzjastą kregarstwa, terapii manipulacyjnej na kregoslupie przywracajacej mu pelna sprawnosc . Uważał, że medycyna alternatywna /niekonwencjonalna/ przynosi świetne rezultaty w leczeniu wielu schorzeń. Prowadził intensywną działalność w grupie osób podzielajacych to przekonanie, a przewodzila jej red. Konarzewska. Był w tej grupie prof. medycyny propagujacy akupunkture, wówczas terapię nie zalegalizowana, , byli bioenergoterapeuci, znawcy zielarstwa, był dr Podbielski, który prezentował swoje preparaty mikroelementowe dowodzac ich skuteczności w terapii wzmacniania odporności organizmu, zapobieganiu wielu schorzeń, a nawet ich eliminowaniu. Dobroczynne działanie jego preparatów potwierdziło wiele osób w listach dziekczynnych, które prezentował i odczytywal na spotkaniach grupy, której także byłem uczestnikiem, a która prowadziła intensywną działalność przez kilka lat.

Katarzyna Nowakowska, 27.02.2026

27 lutego 2026 12:25

Pamiętam z opowiadań mojego s.p.ojca jak jeździł do Międzyrzecza po te preparaty dla mojej już nie żyjącej mamy Były to lata 1957/58 rok Pan doktor był w fazie badań i doświadczeń Ojciec opowiadał jak oprowadzał go po swoich pomieszczeniach gdzie przeprowadzał badania Moja sp mama piła te preparaty (miała raka)Piła cały czas nawet leżąc w szpitalu w tajemnicy przed personelem medycznym Kiedy zmarła w 1958 r wszyscy lekarze uznali że to rak był powodem śmierci Mój ojciec zarządał sekcji i się okazało żenie było rządnych komórek rakowych a przyczyną śmierci był błąd w sztuce lekarskiej podczas operacji Nie bede opisywać szczegółów bo to zbyteczne Fakt jest taki że lekarze byli zdziwieni wynikiem sekcji Tyle lat minęło a ja będąc wtedy 8 letnia dziewczynka cały czas to pamiętam Pozdrawiam spadkobierców dr Podbielskiego a wszystkim korzystającym z jego preparatów życzę zdrowia.

Teresa, Katowice, 19.02.2026

23 lutego 2026 13:49

Mikroelementy dr Podbielskiego znam od ponad 20 lat, kiedy badania przesiewowe wykazały u mnie dużo podwyższony poziom  Ca 15-3. Przez pewien okres stosowałam TP1, natomiast od kilku lat używam TP2. Żadnego dodatkowego leczenia nie wdrożono, a wyniki, które systematycznie kontroluję, utrzymują się w normie. Dziękuję i jestem bardzo wdzięczna za to, że Fundacja kontynuuje dzieło dr Podbielskiego.

B. W.-K., Międzyrzecz, 23.02.2026

23 lutego 2026 10:44

Mieszkaliśmy w Międzyrzeczu będąc dziećmi. Podwórko naszego domu otwierało się na ulicę Staszica, przy której stał dom pana dra Podbielskiego. Wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa bawiły się często razem, często bezpośrednio na ulicy. Było bezpiecznie. Kiedy przejeżdżał jakiś samochód, dość rzadko, po prostu schodziło się z jezdni.
Wszyscy się znali. Doktora też wszyscy znali, ale popularny to zrobił się po publikacji w regionalnej gazecie.
Wtedy na wiele miesięcy musieliśmy zrezygnować z naszych zabaw . Dzień i noc mnóstwo ludzi koczowało na chodnikach i podwórkach w pobliżu domu Doktora. Spali na gazetach. Było lato i ciepło. Przyjeżdżali po ratunek. TP było wydawane do butelek, rozcieńczone. Nie każdy wiedział , że butelkę należy mieć ze sobą, bo u PP Podbielskich butelki szybko się skończyły. Wtedy to właśnie mój młodszy brat „wyprowadził „wszystkie butelki ,przeznaczone przez mamę do zapraw , z naszej piwnicy.
Doktora z żoną widywałam czasem też później. Wszystkie dzieci zawsze z szacunkiem się kłaniały, a doktor łagodnie uśmiechał się.
My w rodzinie też używaliśmy preparatu TP1 i TP 2. Jedni mówili, że to od inicjałów pana Doktora, inni że to skrót od „To Pomaga”  :).

Iwona Pachura, 17.02.2026

17 lutego 2026 15:19

W moim mieście był weterynarz- uczeń Doktora. Bardzo chorowałam i jako nastolatka byłam u Niego na wizycie, bo miał za pacjentów więcej ludzi niż zwierząt. Dostałam dwie fiolki z mikro i makroelementami. Przyjmowałam zgodnie z zaleceniem. Biorąc je- nie wolno było jeść słodyczy, palić papierosów. Po terapii byłam zdrowotnie w dużo lepszym stanie . Wyjałowiony organizm wieloma narkozami w krótkim czasie dostał kopa.

Katarzyna Wisienka, 17.02.2026

17 lutego 2026 10:38

U mojej babci w latach 70siatych zdiagnozowano raka macicy. Po mikroelementach dr Podbielskiego rak zniknął.Babcia dożyła w bardzo dobrym zdrowiu 90 lat.

Michał Nadolny, 17.02.2026

17 lutego 2026 10:16

Na dowód tego że to są świetne preparaty jestem ja sam.W roku 2000 zdiagnozowano u mnie ziarnicę złośliwą i wdrożono chemioterapię oraz naświetlanie.Przypadkiem dowiedziałem się o tym preparacie i zacząłem stosować w trakcie leczenia.Efekt,po podaniu chemia praktycznie nie odczuwałem że w ogóle ją przyjąłem.Wczesniej miałem bardzo złe wyniki,bo lecą czerwone krwinki i organizm nie ma siły do walki ,bo chemia system immunologiczny także rozwala.P.Doktor była grubo zdziwiona że nagle mam tak dobre wyniki,ale nic jej nie mówiłem dlaczego,bo pewnie by mnie chciała zniechęcić do dalszego brania.Z 12;cykli przyjąłem 11 na własną zgodę,bo były dobre rokowania.Dziś mam 49 lat i nadal oddycham,co prawda chemia zrobiła spustoszenie w postaci cukrzycy 2 ,problem z wątrobą i niemożność spłodzenia potomka,ale żyje to najważniejsze.Także ludziom w potrzebie mogę polecić z czystego serca co też i ja czynię, ponieważ jestem taksówkarzem i czasem klienci się trafiają rakowi,wtedy daje im namiary na Dr.Podbielskiego..Pozdrawiam wszystkich co wygrali życie dzięki temu preparatowi.Niech Bóg ma was wszystkich dobrych ludzi w swojej opiece.

Grzegorz Płuciennik, Częstochowa, 16.02.2026

17 lutego 2026 10:08

Piszę w imieniu mojej mamy Danieli, która ma 86 lat i od lat 26 zażywa ten preparat (wcześniej dwa). Mówi że to jej uratowało życie. Miała zdiagnozowanego raka piersi i od tylu lat, żyła z tym rakiem i on jakby spał. Również robił się mniejszy a teraz jest niewyczuwalny. Również gdy pije preparat to mniej odczuwa bóle kręgosłupa i mniej snu potrzebuje. Dziękuję wam za to że ratujecie życie i przywracacie zdrowie.

A.K., Lublin, 13.02.2026

16 lutego 2026 12:52

Moja historia związana z mikroelementami Doktora Podbielskiego związana jest z chorobą mojej chrześnicy, która w wieku dwóch lat zachorowała na białaczkę. Dziecko trafiło na oddział wewnętrzny szpitala dziecięcego w Lublinie. Był rok 1983. Lekarze dziwili się, że z tak złymi wynikami krwi dziewczynka jeszcze żyje. Zastosowane leczenie nie dawało spodziewanych rezultatów. Leczenie polegało na tym, że trzeba było „odkarmić” organizm za pomocą leków do  takiego stanu aby wytrzymał działanie podanego do szpiku lekarstwa właściwego. Niestety dziewczynka była w tak złym stanie, że nawet leki oparte na sterydach nia zadziałały.Organim był umierający.

Pierwszą dawkę preparatów TP1 i TP2 a także adres w Warszawie gdzie te preparaty można było dostać, moja siostra a matka dziecka, dostała od wujka.

Mikroelementy zaczęła początkowo podawać dziecku w tajemnicy przed lekarzami, póżniej za wiedzą Pani Doktor Śladkowskiej. Bardzo szybko organizm dziewczynki zaczął pozytywnie reagować na leczenie i  ku ogromnemu zdziwieniu lekarzy doszedł do stanu zadowalającego tak, że mogło rozpocząć się właściwe leczenie. Preparaty Doktora Podbielskiego nabywałem w Warszawie. Doktor Podbielski zapraszał do mieszkania czekające osoby i po krótkim wykładzie rozlewał do ampułek mikroelementy, jak ktoś nie miał pojemniczka, to za drobną opłatą nabywał u doktora. Pamiętam jak doktor tłumaczył skład i działanie preparatu. Porównywał mikroelementy do niesmacznej zupy, której smak radykalnie poprawia szczypta soli. Tą 'solą’ dla naszego organizmu jest TP1 i TP2.
Leczenie szpitalne wspomagane preparatami Doktora Podbielskiego trwało dwa lata a kilka lat leczenie domowe i wizyty kontrolne.
Dzisiaj  moja chrześnica to matka trzech „chłopów” żona jednego męża, żyje i ma się dobrze. Do dzisiaj nie wie , że przeszła tak ciężką chorobę.
 W roku 1987 na raka piersi zachorowała matka tego „wujka od mikroelementów”. Po leczeniu szpitalnym została wypisana do domu. Stan był bardzo poważny, według  informacji od Pana Doktora z pogotowia były już przerzuty na węzły chłonne i inne organy, przyjeżdżał z morfiną aby uśmierzyć ból krzyczącej pacjentki.
Wujek podawał matce mikroelementy a może jeszcze inne preparaty, tego nie wiem. Po kilku dniach babci zrobiło się lepiej, wstała z łóżka i o dziwo żyła jeszcze długo. W między czasie wujek a jej syn zmarł na zawał a ona jeszcze żyła. Zmarła w podeszłym wieku i nie na raka.
Pozdrawiam. A.K.

Krystyna, Legnica, 23.07.2025

23 lipca 2025 13:52

Jestem wdzięczna i szczerze mówiąc zaskoczona pozytywnym wpływem TP2 na moje zdrowie. Od ponad 10 lat mam zdiagnozowaną chorobę autoimmunologiczną ŁZS, czyli łuszczycowe zapalenie stawów. Po raz  pierwszy mam wszystkie wyniki badań z krwi tak dobre. Zawsze miałam niską hemoglobinę, a teraz powyżej 14g/dl. Poza tym crp czyli białko ostrej fazy i OB, wskaźniki stany zapalnego w organizmie, są w normie. A co najważniejsze czuję się dobrze i żyję praktycznie bez bólu. Udało mi się osiągnąć remisję w mojej przewlekłej chorobie. Jesienią znowu powrócę do zażywania tp2.

pl_PLPL