Małgorzata Majowa, 08.05.2026

14 maja 2026 12:22

Moi dziadkowie Józef i Teodora Podbielscy po wojnie zamieszkali w Trzcielu.
Dziadek pochodził z Kurpii a babcia z Kaczyn(Ostrołęka,stacja).
Nie wiem kiedy poznali Dr.Tadeusza Padbielskiego,ale w roku 1960 moj tato- Jerzy Podbielski podjał pracę w Powiatowym Zakładzie Weterynarii w Międzyrzeczu Wlkp.,dostał mieszkanie służbowe przy ul. MARCINKOWSKIEGO,przy lecznicy.
Tam chodziłam do szkoły podstawowej przy ul. Staszica.Moj tato z Doktorem często rozmawiali na temat braku niektórych pierwiastków w glebie, co odbijało sie na kondycji bydła (bylam dzieckiem,więc tylko co nieco z tego rozumiałam).
Moi rodzice spotykali się z doktorostwem ,wtedy prężnie działał KIK( Klub inteligencji katolickiej),gdzie spotykali się międzyrzeccy niektórzy mieszkańcy . Wydaje mi sie,że Pani Zosia ( polubiły się z moją mamą) z mężem tez tam bywali.
Pamiętam te tłumy ludzi pod Ich domem,Pamiętam różne kontrowersje wokół,,buteleczek,, z dziwnym płynem. Jeden byl różowy. Kłótnie-dr weterynarii może
 pomóc ludziom? Hochsztapler,codotwórca,oszust….Jedni chwalili,słali listy dziękczynne,że pomogło, inni,że nie pomogło….Bardzo to było głośne.
Kiedy rozgłos i prośby sięgały całej Polski,Doktor swoje,,buteleczki”zostawiał u moich dziadków wtedy już w Warszawie, (z Trzciela dziadkowie przenieśli się do córki w Warszawie)i tam odbierano fiolki,słano podziękowania dla doktora…
Chyba w podzięce Doktor ofiarował im swoją rozprawę doktorską ( pewnie kopia).
O wiele lat później badania naukowe potwierdziły wiele tez ,dziś mówi się suplementy, minerały potrzebne do życia…
Doktor i Jego żona byli bardzo skromnymi,miłymi ludźmi. I chyba cierpliwymi- jak pomyślę o tych tłumach pod drzwiami wilii.

Bożena Bilska, Łódź, 4.05.2026

8 maja 2026 09:41

Znam preparaty TP2 od 40 lat od koleżanki z pracy,której matka mieszkała w Międzyrzeczu i korzystała z preparatów Tp1 i TP2, przywoziła je również córce. Koleżanka ta dzieliła się tymi mikroelementami ze wszystkimi, u których działo coś złego ze zdrowiem i zawsze pomagało, mnie też. Zewnętrznie i wewnętrznie. Ostatnio mojemu synowi zaczęło wyrastać na policzku jakieś strukturalne, szare znamię i osiągnęło wielkość ziarenka pieprzu. Zaczął przykładać maleńką watką nasączoną TP2 i znamię jakby zasychało, potem zczerniało i z wierzchu odpadło i dalej przykładał TP2 i znikało aż zniknęło całkowicie. Bez żadnego śladu na policzku, jakby nigdy tam nic nie było. Dodam, że przykładał nie każdego dnia, w pracy też nie, watka szybko wysychała na policzku, więc ją gubił, w sumie nie trwało to długo. Ja również zlikwidowałam sobie włókniaczka w ten sam sposób i bardzo szybko. Zasechł i odpadł.Pomagałam sobie preparatem w wielu innych przypadkach. Jestem szczęśliwa, że ten preparat nadal jest dostępny.

Ryszard Oszmian, Poznań, 27.04.2026

27 kwietnia 2026 14:37

TP2 stosuje od 9 miesięcy, gdy wykryto nowotwór złośliwy. Poprawiły mi się wyniki oraz po operacji na razie nie stwierdzono nawrotów czy przerzutów. Nie stosuje żadnej chemii, czy innych leków na to schorzenie.
Nie namawiam nikogo do przerwania terapii farmakologicznej , ale zalecam obserwacje swego organizmu przy stosowaniu TP2. Zarówno ten preparat jak i farmakologia inaczej działa na każdy organizm. Ja jestem zwolennikiem nie szkodzenia sobie chemią ale gorąco polecam TP2 jako preparatu wzmacniajacego organizm, który, jak do tej pory radzi sobie z mowotworem złośliwym doskonale.
Dużo zdrowia życzę wszystkim.

Dariusz Platos, 25.04.2026

27 kwietnia 2026 12:05

Właśnie 40 lat temu napisałem Maturę i świętowałem z kolegami gdy po powrocie do domu dowiedziałem się że mój tata ma raka krtani.
W tamtych latach to wyrok śmierci był ale co tu mówić dziś ten rodzaj raka też zbiera ogromne żniwo.
Diagnozy lekarze operacja
Rodzina , mama ja brat babcię i dziadkowie rodzeństwo taty i mamy stanęli wobec tej strasznej wiadomości murem przy tacie.
Tatę zoperowali w grudniu 1982 r
Dowiedzieliśmy się o preparatach TP1 i TP2
I pojechaliśmy naszą syrenką do Międzyrzecza w kolejkę
Dane nam było poznać przewspaniałego pana profesora i jego żonę , bo tak go nazywaliśmy .
Cudowni ludzie empatyczni ciepli wyrozumiali , choćby i mimo to że przyjmowali ludzi do 12 w nocy
Nikogo nie zostawiali w potrzebie.
Dostaliśmy za darmo preparaty
I w domu zaczęła się walka z rakiem po operacji
Czas grał tu rolę
Tata robił napary inhalacje po ręcznikiem i dawkował doustnie
Wobec tylu śmierci na tą chorobę tata wyzdrowiał
Lekarz prowadzący go na operację spotkany po dziesięciu latach zapytał to pan jeszcze żyje?
A my wiedzieliśmy że to zasługa pana profesora i jego TP1 i TP2
Dziękujemy panie profesorze 🫶🏻 (komentarz dodany pod postem na Facebook Fundacja Dr Podbielski)

M. Kubaszek, 25.04.2026

27 kwietnia 2026 12:01

Pan doktor przyjezdzał w latach 70 do mojej rodziny do Wysokiej. Z moją prababcią Doktor rozmawiał o ziołach z książki( czy zeszytu, tego dokładnie z mamą nie ustaliłam)którą znalazł w domu po popszednich mieszkańcach.Chodzili po okolicy żeby je odnaleźć. Doktor przyjaźnił się z moim dziadkiem i bywał gościem w jego domu. On i jego preparaty. Mama mówiła że zabiegach z „prądzikami” które Doktor robił moim wujkom, babci i ponoć mi również( Ja tego nie pamiętam). Do spółki z prababcią Pan doktor pomagali mi na nogę. Doktor był ojcem chrzestnym jednego z moich wujków. Preparat mama miała latami w domu w szafce kuchennej. Ja stosowałam go po porodach, również moi chlopcy dostają od czasu do czasu serię, bo mają polimorfyzmy związane z b12 b6 folianem. Także moje rodzina 4 pokolenie stosuje preparaty. Kilka lat temu przy domu doktora był sklepik, gdzie pierwszy raz spotkałam się z innym nauralnym produktem tuszyńskiego, którym wtedy pomóg mojemu synkowi.Także mam taki ciepły sentyment związany z Doktorem. (komentarz dodany pod postem na Facebook Fundacja Dr Podbielski)

Olga Mirowska, 24.04.2026

27 kwietnia 2026 12:00

kontakt z panem Podbielskim mieliśmy w latach 70 tych , znali się z moim ojcem, Doktor uratował zdrowie wielu znanym mi osobom w przypadkach kiedy ani my ani oni nie mogli uzyskać pomocy lekarskiej, z czasem sami lekarze medycyny odsyłali pacjentów do Pana Doktora, wielki szacunek i nasza pamięć, naprawdę spec od przypadków beznadziejnych (komentarz dodany pod postem na Facebook Fundacja Dr Podbielski)

Stefan Szoska, 22.03.2026

23 marca 2026 09:10

Były lata 70. Pracowałem w redakcji „Tygodnika Kulturalnego” , w którym ukazywały się także publikacje traktujące o zdrowiu i medycynie. I otóż któregoś dnia przyszedł do redakcji dr Wloszczewski /socjolog/, który po długim pobycie w USA na stałe powrócił do Polski. Był entuzjastą kregarstwa, terapii manipulacyjnej na kregoslupie przywracajacej mu pelna sprawnosc . Uważał, że medycyna alternatywna /niekonwencjonalna/ przynosi świetne rezultaty w leczeniu wielu schorzeń. Prowadził intensywną działalność w grupie osób podzielajacych to przekonanie, a przewodzila jej red. Konarzewska. Był w tej grupie prof. medycyny propagujacy akupunkture, wówczas terapię nie zalegalizowana, , byli bioenergoterapeuci, znawcy zielarstwa, był dr Podbielski, który prezentował swoje preparaty mikroelementowe dowodzac ich skuteczności w terapii wzmacniania odporności organizmu, zapobieganiu wielu schorzeń, a nawet ich eliminowaniu. Dobroczynne działanie jego preparatów potwierdziło wiele osób w listach dziekczynnych, które prezentował i odczytywal na spotkaniach grupy, której także byłem uczestnikiem, a która prowadziła intensywną działalność przez kilka lat.

Katarzyna Nowakowska, 27.02.2026

27 lutego 2026 12:25

Pamiętam z opowiadań mojego s.p.ojca jak jeździł do Międzyrzecza po te preparaty dla mojej już nie żyjącej mamy Były to lata 1957/58 rok Pan doktor był w fazie badań i doświadczeń Ojciec opowiadał jak oprowadzał go po swoich pomieszczeniach gdzie przeprowadzał badania Moja sp mama piła te preparaty (miała raka)Piła cały czas nawet leżąc w szpitalu w tajemnicy przed personelem medycznym Kiedy zmarła w 1958 r wszyscy lekarze uznali że to rak był powodem śmierci Mój ojciec zarządał sekcji i się okazało żenie było rządnych komórek rakowych a przyczyną śmierci był błąd w sztuce lekarskiej podczas operacji Nie bede opisywać szczegółów bo to zbyteczne Fakt jest taki że lekarze byli zdziwieni wynikiem sekcji Tyle lat minęło a ja będąc wtedy 8 letnia dziewczynka cały czas to pamiętam Pozdrawiam spadkobierców dr Podbielskiego a wszystkim korzystającym z jego preparatów życzę zdrowia.

Teresa, Katowice, 19.02.2026

23 lutego 2026 13:49

Mikroelementy dr Podbielskiego znam od ponad 20 lat, kiedy badania przesiewowe wykazały u mnie dużo podwyższony poziom  Ca 15-3. Przez pewien okres stosowałam TP1, natomiast od kilku lat używam TP2. Żadnego dodatkowego leczenia nie wdrożono, a wyniki, które systematycznie kontroluję, utrzymują się w normie. Dziękuję i jestem bardzo wdzięczna za to, że Fundacja kontynuuje dzieło dr Podbielskiego.

B. W.-K., Międzyrzecz, 23.02.2026

23 lutego 2026 10:44

Mieszkaliśmy w Międzyrzeczu będąc dziećmi. Podwórko naszego domu otwierało się na ulicę Staszica, przy której stał dom pana dra Podbielskiego. Wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa bawiły się często razem, często bezpośrednio na ulicy. Było bezpiecznie. Kiedy przejeżdżał jakiś samochód, dość rzadko, po prostu schodziło się z jezdni.
Wszyscy się znali. Doktora też wszyscy znali, ale popularny to zrobił się po publikacji w regionalnej gazecie.
Wtedy na wiele miesięcy musieliśmy zrezygnować z naszych zabaw . Dzień i noc mnóstwo ludzi koczowało na chodnikach i podwórkach w pobliżu domu Doktora. Spali na gazetach. Było lato i ciepło. Przyjeżdżali po ratunek. TP było wydawane do butelek, rozcieńczone. Nie każdy wiedział , że butelkę należy mieć ze sobą, bo u PP Podbielskich butelki szybko się skończyły. Wtedy to właśnie mój młodszy brat „wyprowadził „wszystkie butelki ,przeznaczone przez mamę do zapraw , z naszej piwnicy.
Doktora z żoną widywałam czasem też później. Wszystkie dzieci zawsze z szacunkiem się kłaniały, a doktor łagodnie uśmiechał się.
My w rodzinie też używaliśmy preparatu TP1 i TP 2. Jedni mówili, że to od inicjałów pana Doktora, inni że to skrót od „To Pomaga”  :).
pl_PLPL