Znam preparaty TP2 od 40 lat od koleżanki z pracy,której matka mieszkała w Międzyrzeczu i korzystała z preparatów Tp1 i TP2, przywoziła je również córce. Koleżanka ta dzieliła się tymi mikroelementami ze wszystkimi, u których działo coś złego ze zdrowiem i zawsze pomagało, mnie też. Zewnętrznie i wewnętrznie. Ostatnio mojemu synowi zaczęło wyrastać na policzku jakieś strukturalne, szare znamię i osiągnęło wielkość ziarenka pieprzu. Zaczął przykładać maleńką watką nasączoną TP2 i znamię jakby zasychało, potem zczerniało i z wierzchu odpadło i dalej przykładał TP2 i znikało aż zniknęło całkowicie. Bez żadnego śladu na policzku, jakby nigdy tam nic nie było. Dodam, że przykładał nie każdego dnia, w pracy też nie, watka szybko wysychała na policzku, więc ją gubił, w sumie nie trwało to długo. Ja również zlikwidowałam sobie włókniaczka w ten sam sposób i bardzo szybko. Zasechł i odpadł.Pomagałam sobie preparatem w wielu innych przypadkach. Jestem szczęśliwa, że ten preparat nadal jest dostępny.
TP2 stosuje od 9 miesięcy, gdy wykryto nowotwór złośliwy. Poprawiły mi się wyniki oraz po operacji na razie nie stwierdzono nawrotów czy przerzutów. Nie stosuje żadnej chemii, czy innych leków na to schorzenie.
Nie namawiam nikogo do przerwania terapii farmakologicznej , ale zalecam obserwacje swego organizmu przy stosowaniu TP2. Zarówno ten preparat jak i farmakologia inaczej działa na każdy organizm. Ja jestem zwolennikiem nie szkodzenia sobie chemią ale gorąco polecam TP2 jako preparatu wzmacniajacego organizm, który, jak do tej pory radzi sobie z mowotworem złośliwym doskonale.
Dużo zdrowia życzę wszystkim.
Pan doktor przyjezdzał w latach 70 do mojej rodziny do Wysokiej. Z moją prababcią Doktor rozmawiał o ziołach z książki( czy zeszytu, tego dokładnie z mamą nie ustaliłam)którą znalazł w domu po popszednich mieszkańcach.Chodzili po okolicy żeby je odnaleźć. Doktor przyjaźnił się z moim dziadkiem i bywał gościem w jego domu. On i jego preparaty. Mama mówiła że zabiegach z „prądzikami” które Doktor robił moim wujkom, babci i ponoć mi również( Ja tego nie pamiętam). Do spółki z prababcią Pan doktor pomagali mi na nogę. Doktor był ojcem chrzestnym jednego z moich wujków. Preparat mama miała latami w domu w szafce kuchennej. Ja stosowałam go po porodach, również moi chlopcy dostają od czasu do czasu serię, bo mają polimorfyzmy związane z b12 b6 folianem. Także moje rodzina 4 pokolenie stosuje preparaty. Kilka lat temu przy domu doktora był sklepik, gdzie pierwszy raz spotkałam się z innym nauralnym produktem tuszyńskiego, którym wtedy pomóg mojemu synkowi.Także mam taki ciepły sentyment związany z Doktorem. (komentarz dodany pod postem na Facebook Fundacja Dr Podbielski)
kontakt z panem Podbielskim mieliśmy w latach 70 tych , znali się z moim ojcem, Doktor uratował zdrowie wielu znanym mi osobom w przypadkach kiedy ani my ani oni nie mogli uzyskać pomocy lekarskiej, z czasem sami lekarze medycyny odsyłali pacjentów do Pana Doktora, wielki szacunek i nasza pamięć, naprawdę spec od przypadków beznadziejnych (komentarz dodany pod postem na Facebook Fundacja Dr Podbielski)
Były lata 70. Pracowałem w redakcji „Tygodnika Kulturalnego” , w którym ukazywały się także publikacje traktujące o zdrowiu i medycynie. I otóż któregoś dnia przyszedł do redakcji dr Wloszczewski /socjolog/, który po długim pobycie w USA na stałe powrócił do Polski. Był entuzjastą kregarstwa, terapii manipulacyjnej na kregoslupie przywracajacej mu pelna sprawnosc . Uważał, że medycyna alternatywna /niekonwencjonalna/ przynosi świetne rezultaty w leczeniu wielu schorzeń. Prowadził intensywną działalność w grupie osób podzielajacych to przekonanie, a przewodzila jej red. Konarzewska. Był w tej grupie prof. medycyny propagujacy akupunkture, wówczas terapię nie zalegalizowana, , byli bioenergoterapeuci, znawcy zielarstwa, był dr Podbielski, który prezentował swoje preparaty mikroelementowe dowodzac ich skuteczności w terapii wzmacniania odporności organizmu, zapobieganiu wielu schorzeń, a nawet ich eliminowaniu. Dobroczynne działanie jego preparatów potwierdziło wiele osób w listach dziekczynnych, które prezentował i odczytywal na spotkaniach grupy, której także byłem uczestnikiem, a która prowadziła intensywną działalność przez kilka lat.
Pamiętam z opowiadań mojego s.p.ojca jak jeździł do Międzyrzecza po te preparaty dla mojej już nie żyjącej mamy Były to lata 1957/58 rok Pan doktor był w fazie badań i doświadczeń Ojciec opowiadał jak oprowadzał go po swoich pomieszczeniach gdzie przeprowadzał badania Moja sp mama piła te preparaty (miała raka)Piła cały czas nawet leżąc w szpitalu w tajemnicy przed personelem medycznym Kiedy zmarła w 1958 r wszyscy lekarze uznali że to rak był powodem śmierci Mój ojciec zarządał sekcji i się okazało żenie było rządnych komórek rakowych a przyczyną śmierci był błąd w sztuce lekarskiej podczas operacji Nie bede opisywać szczegółów bo to zbyteczne Fakt jest taki że lekarze byli zdziwieni wynikiem sekcji Tyle lat minęło a ja będąc wtedy 8 letnia dziewczynka cały czas to pamiętam Pozdrawiam spadkobierców dr Podbielskiego a wszystkim korzystającym z jego preparatów życzę zdrowia.
Mikroelementy dr Podbielskiego znam od ponad 20 lat, kiedy badania przesiewowe wykazały u mnie dużo podwyższony poziom Ca 15-3. Przez pewien okres stosowałam TP1, natomiast od kilku lat używam TP2. Żadnego dodatkowego leczenia nie wdrożono, a wyniki, które systematycznie kontroluję, utrzymują się w normie. Dziękuję i jestem bardzo wdzięczna za to, że Fundacja kontynuuje dzieło dr Podbielskiego.